Rozkmina zapisana wczoraj na matmie. Sama nie wierzę,że robiłam akurat na tej lekcji coś innego niż siedzenie i liczenie ;O ale cóż..tak mnie rozpierdzielało od środka,że chyba musiałam.
Siedzę na lekcji i zaraz eksploduję. Jakiś chochlik siedzi w mojej głowie, a ja nie mogę się go pozbyć. Nie chcę tu być! Chcę płakać, krzyczeć, rzucać się po pokoju. Zniknąć. Żeby mnie już tu nie było. Muszę przeżyć jeszcze 2,5 lekcji, spotkać się z Kaśkiem, potem korki z fizyki, a mnie rozpierdziela i chcę umrzeć! Otępiała. Wszystko jest nie tak. Beznadziejna. Litza miał rację. Bałam się takich ludzi, a teraz stałam się jednym z nich...ZABIERZCIE MNIE STĄD! NIE WYTRZYMUJĘ PSYCHICZNIE KURWA! Dlaczego są ludzi, którym zawsze coś może być, a są tacy, którzy zawsze muszą się uśmiechać i udawać,że jest super? Dlaczego należę do tych drugich? Dlaczego to mnie niszczy? CO JEST ZE MNĄ KURWA NIE TAK?
Dziś już jest lepiej. Sporo ;))
Śniło mi się, że byłam tak chuda, że mogłam się objąć dłońmi w pasie *__* #impossible #dreams
(for my lovely Little sister Alex, bo nie chcę spamować na TT tyloma
zdjęciami, wybaczysz?)
Adnotacja: w mojej rodzince jest tradycje,że prezenty są 6 grudnia. Pod choinkę nie dostaję nic.
Soł..
Mikołaj w tym roku postanowił poczynić mnie próżną i przyniósł mi prawie same rzeczy dotyczące szeroko pojętej 'urody' :D
#1
Word Of Mouth! (zamawiałam dwa razy na dwóch różnych
portalach i nagle na obu brakło ;/ a Mikołaj..Mikołaj potrafi cuda :)))
#2
Ciężarki 0,75 kg. troszkę zbyt lekkie, ale też spoko :)
#3
"Termoaktywna Odzież Sportowa" Czyli bajerancka koszulka do ćwiczeń ^^
Mikołaj miał dość słuchania moich narzekań,że zimno i przyniósł mi wiele cieplutkich rzeczy :D
#4 a Ciepluteńka i mięciutka bluza
#4b
A także polarowa piżamka i cieplutkie kapciuszki. Oraz polarowa pościel, ale jej zdjęcia brak :D Taka fioletowa :P
#5 Woda toaletowa i żel pod prysznic. Obłędny zapach! ;3
#6
Szkolne mikołajki: zestaw Dove Winter cośtam :D (żel pod prysznic, balsam i krem do rąk)
#7
Tradycją w moim domciu jest to,że prezenty są w workach na śmieci :D (nie pytajcie dlaczego - nie wiem, ale jest tak od zawsze :P ) Więc..worek słodyczy ^^
To był pierwszy i ostatni 'chwalący się' post. Enough.
Dobranoc ;))
Gdyby nie dzisiejszy dzień, pewnie dalej zastanawiałabym się jak mogłam mieć takie straszne dni, kiedy robiłam sobie ''coś złego". Nie wiem czy to takie jest, ale na pewno określane w ten sposób.
Dzień, który zapowiadał się perfekcyjnie. W miarę wyspana, cały dzień w piżamce, nikt ode mnie niczego nie chciał..no właśnie. NIKT. NICZEGO.
Pomijając fakt, że realni znajomi (których w sumie mam mało) się nie odzywają, bo rzadko to robią, chyba,że czegoś ode mnie chcą. Ale nawet tu, w Internecie. Nikt. Po prostu nikt. Na tt, asku..gdzie bądź..Tak, żalę się. Ale jest mi tak okropnie, cholernie źle, samotnie, że nic, tylko mam ochotę znów się gryźć lub nawet coś gorszego.
Gdyby nie jutrzejszy konkurs i zdjęcia klasowe (-.-) zaczęłabym pewnie kombinować, żeby nie iść do szkoły, bo..w sumie nie mam wytłumaczenia. Mogłabym cały dzień spać. A sen to taka namiastka śmierci.
Na grupie klasowej na fejsie rozkminy na temat tego, jak zapozować do zdjęcia..
"kazdy z kalkulatorem w rece." <--jakieś pół godziny temu miałam ten sam pomysł. już miałam o tym napisać, ale..nie. jakoś nie.ugh. nie mogę. mam nadzieję, że zaraz tego posta nie skasuję. Więc może już skończę.
Nie czytam tego drugi raz, więc przepraszam za wszelakie błędy czy powtórzenia, które się tu znalazły. W sumie i tak nikt nie zwróci na nie uwagi. Tak jak na ten post/bloga.
w końcu...niestety życie dało zbyt wiele zajęć (samotnych zajęć). Przyjaciół brak, codziennie po lekcjach na korki a potem znów do nauki i komputer..eh. co ja właściwie robiłam odkąd mnie tu nie było..hmm..dobre pytanie :D
jeeej *__* właśnie obejrzałam filmik z Narianą podczas HV. O Arianie nie mam zdania, mimo, że wydaje mi się nieco przesłodzona, ale to jest takie słodkie ;)
Dziś 20. urodziny mojej siostry.
Happy Birthday My Big Sister!
(Nieważne, że nigdy tego nie przeczyta :D )
"wiesz Timon, jeśli miałbym wybierać między wszystkim co chciałbym dostać, a byciem Twoim przyjacielem, to wybrałbym to drugie"
"-Co ja mam z Tobą zrobić, Garfield? -Karm mnie, kochaj mnie i nie opuszczaj."
I wszędzie dziś o przyjaźni...
W dniu, w którym ja rozmyślam nad jej sensem..
Mam moją K. a miałam jeszcze Ka i Ki. Ale..już nie wiem. Chyba S. na dobre mnie im zastąpiła. W sumie..nie ma z nią problemów jak ze mną, nie jest abstynentką, podoba się chłopakom..pasuje do nich. Żyć nie umierać! ;)
Czas pokaże. Teraz trzeba żyć. Mimo, że boli.
Jejku. Piszę tego posta od paru godzin. Teraz znów jest mi smutno, bo przeczytałam shota o autodestrukcji. Zakończonego śmiercią. eh.
A chciałam się dziś pochwalić, że we czwartek wieczorem pojechałam do Bielska - Białej, gdzie miałam spanie w trzygwiazdkowym hotelu ;o a następnego dnia rozdanie nagród konkursu Lipa 2013.
Uwaga: chwalę się. :D
Moje nagrody:
Każdy z nagrodzonych otrzymywał też własną, osobistą napisaną przez członków Jury dedykację.
Moja brzmiała:
W dodatku odmieniono moje nazwisko w taki sposób, że kończyło się na -ówna :) fajnie to brzmi ;)
I na dziś chyba tyle wystarczy.
I dziękuję anonimkowi, który ostatnio odpowiedział na pytanie o umieszczanie mojej 'poezji'. Nie wiem dlaczego, ale wedle mojej dedukcji wychodzi mi, iż to LMM. Mam rację? :P ale jeśli nie..to i tak mi miło! ;)
Następnym razem być może wstawię wierszydło napisane dziś podczas odrabiania matematyki O.o haha :D
Tylko takie parę słów, że w ogóle żyję :) (tak, nikogo to nie obchodzi, wiem, ale się łudzę :D )
Na dowód: moja mordka(a raczej kawałek :P) zrobiona w Bieszczadach w ostatni weekend.
To stało się już rytuałem: wracam do domu i kładę się do łóżka. I wychodzę z niego tylko wtedy, gdy muszę, np.:wyjść do toalety, czy skorzystać z komputera (stacjonarny niestety ;()
"Bo ty grasz!"
"Ja - Cały jestem zbudowany z ran
duszę na ramieniu wiecznie mam"